Chrześcijaństwo, od początku swego istnienia była narażone na rozliczne prześladowania i ataki ze strony wyznawców innych religii. Z pewnością było to spowodowane wielką siłą, z jaką wkroczyło ono do Państwa Rzymskiego. Władze nie były przygotowane na przyjęcie tak silnej grupy. Z pewnością obawiały się narastających konfliktów społecznych, które niewątpliwe miały by miejsce, gdyby władza w odpowiednim czasie nie zainterweniowała. Jednakże, czy była potrzebna taka brutalność, z jaką zadziałały wojska cesarskie. Czy należało zabijać niewinnych ludzi, którzy legitymowali się przynależeniem do nowej sekty? Na to pytanie nie znajdziemy jednak odpowiedzi. W Rzymie, władze cesarskie, obawiały się przejęcia władzy przez wzrastające siły chrześcijan i przewrotu, prowadzącego do obalenia władzy cesarskiej, która nie była w pełni poważana, w szczególności, za czasów Nerona, który był niezmiernie podatny na wpływy swych zaufanych urzędników, pragnących w rzeczywistości przejąć kontrolę nad państwem i ustanowić system oligarchiczny. Właśnie to stało się przyczyną rozlicznych prześladowań i wzmożonej nienawiści. Religia chrześcijańska, całkowicie odchodziła od pierwotnych, politeistycznych systemów religijnych. Wiara w to, iż światem rządzi jeden i niepodzielny Bóg była trudna do przyjęcia. Przez kilkaset lat, chrześcijaństwo było ostro tępione, a jego przywódcy wychwytywani i paleni na stosach. Dopiero w roku 392 doszło do radykalnej zmiany nastroju i ówczesny cesarz, zresztą zagorzały katolik, wprowadził nowy system rządów. Państwo zostało oparte na władzy chrześcijańskiej i wszelkie przejawy obcego kultu były ostro tłamszone. Oczywiście, nie oznacza to, że wszelkiego typu ludy germańskie porzuciły swoją dawną religię. Ostra barbaryzacja obyczajów nastąpiła tuż po wejściu Odoakera na tereny Cesarstwa, a potem poprzez przejęcie i zniszczenie całego Rzymu. Na wiele lat, proces chrystianizacji uległ zamrożeniu i dopiero po ustabilizowaniu sytuacji wewnętrznej cesarstwa wszystko wróciło do normy.